<title_newspaper>Trybuna Ludu</title_newspaper>
<title_article>Skoczy si wyzysk w majtku kocielnym Nadziejewo</title_article>
<authors>
<author>Witold Kuczyski</author>
</authors>
<language>pl</language>
<style>press</style>
<year>1950</year>
<month>03</month>
<day>15</day>
<date>1950-03-15</date>
<period>d</period>
<status>1_obieg</status>
<support>paper</support>
<text>
<![CDATA[
Wystarczy tylko zrobi par porwna. Zobaczy, jak w Nadziejewie yli robotnicy, a jak eks-obszarnik, administrator majtku, ktry nalea  do poznaskiej Kurii Biskupiej  ob. Lissewski. Wystarczy przenie oczy z duej 9-pokojowej willi, rezydencji pana administratora i jego gospodyni, na obdrapany czworak, na izby bez podg, na zacieki na sufitach.
Przykady mona by mnoy  wniosek bdzie ten sam. Niewiele troszczono si o ludzi w majtku w Nadziejewie. Administrator Lissewski, bdc w doskonaej zgodzie ze swym obszarniczym sumieniem, nie wchodzc rwnie bynajmniej w kolizj ze swoimi poznaskimi zwierzchnikami  nie da rozpuszcza ludzi jakimi tam obkami, przedszkolami, wietlicami.
Ludzie s po to, by pomnaa majtek Kurii  uwaa administrator.  Takie jest ich ziemskie posannictwo. Wszystkie te nowomodne wymysy przewracaj tylko robotnikom w gowie, taka bya od niepamitnych czasw linia postpowania panw na Nadziejewie.
Przykad PGR w Supi
Ludzie jednak stali si niemoliwie hardzi. dali, eby im regularnie wypacano ordynarie. Nie pozwalali na rkoczyny tak do niedawna jeszcze uyteczne, przez tyle ju lat w Nadziejewie stosowane. Mwili o bliskim majtku PGR w Supi, gdzie robotnikw rolnych traktuje si, jak ludzi, gdzie otrzymuj urlopy, maj wasne organizacje, a nawet (co ju przekracza zdolno mylenia eks-obszarnika, administratora Lissewskiego) wyjedaj na wczasy w gry i nad morze. 
Ta Supia, to byo nieszczcie administratora, jego koszmar. Ludzie zapisali si do zwizku zawodowego, jak w Supi, zorganizowali koo partyjne, podobnie jak w ssiednim zespole PGR, dali eby im pacono tak, jak w Supi, wedug umowy zbiorowej.
Administrator nie zamierza jednak ustpowa szwajcarom, stelmachom, polowym, wonicom... Nie chcia cofn si przed Banasiakiem, Piotrowskim, Grabowskim, Kmieciakiem, Oleksym. Doszo wic do strajku. Robotnicy dali uregulowania dwch milionw zotych zalegoci, dali urlopw, wydania zalegych ziemniakw. Byo to na wiosn ubiegego roku.
]]>
</text>
